Branding

Rebranding miesiąca #10: Mural Arts Philadelphia (wrzesień 2016)

Rzadko trafia się logo czy identyfikacja, którą się strasznie jaram. Nie wiem czy to zblazowanie wynikające faktem, że naoglądałem się w życiu zawodowym tysięcy, a może nawet dziesiątek tysięcy znaków, czy raczej ich jakością i brakiem "tego czegoś".

Nowe logo Mural Arts Philadelphia, założonego w 1984 roku największego narodowego programu artystycznego, na pierwszy rzut oka nie mogło tej tendencji odmienić. Przez 30 lat artyści wraz ze społecznością Filadelfii, wierząc, że sztuka, może odmieniać nie tylko przestrzeń publiczną ale także życie jednostek, pracowali wspólnie tworząc 50 – 100 projektów artystycznych rocznie. O niesamowitym rozmachu działań niech świadczy fakt, że projekty te, kierowane zarówno do dzieci i młodzieży, jak i osób dorosłych sprawiły, że Filadelfię nazywa się miastem murali, a w mieście organizuje się specjalne wycieczki ich śladem.

Tak potężna inicjatywa zasługiwała na nowe logo, gdyż poprzednie było tylko prostym napisem, nie odzwierciedlającym w żadnym stopniu idei przedsięwzięcia. Nowe logo, zaprojektowane przez J2 Design, zyskało sygnet i nową kolorystykę. Utrzymano prosty, bezszeryfowy font, jednak znacznie go odchudzono, tak by dominującym elementem znaku był sygnet. Właśnie ten element jest kluczowy dla całego logo. Z pozoru abstrakcyjny szlaczek, sprężynka (to słowo źle się kojarzy od czasów pewnego logo) który mógłby być namalowany flamastrem, posiada bardzo ciekawą budowę. Sami twórcy przedstawiają siedem dróg spojrzenia na sygnet:

1. Ignition: Translating electricity and charge into the spark of an idea
2. Heartbeat: The pulse of our city
3. Signature: A monogram for the organization that helps brand Philadelphia
4. Wait… Is it an M?
5. A stroke: Exemplifying all types of design
6. The creative process: A back and forth between ideas
7. Pantone 2738: How do you see it? Blue or purple?

Ładny szlaczek, monogram, wyglądający tak samo przy obróceniu o 180 stopni – czy to wystarczy, żeby nazwać ten znak wyjątkowym? Z pewnością nie, na szczęście twórcy tego znaku nie poprzestali na samym logo. Zabawa zaczyna się dopiero dalej.

O ile wizytówki wydają się dość standardowe, choć widzimy w nich, że sporą rolę w identyfikacji MAP, będzie odgrywał kolor, o tyle projekty książek i magazynów zdradzają szerzej wizję projektantów. Bogata kolorystyka, ciekawe wzory, czerpiące garściami, nie tylko ze sztuki nowoczesnej oraz użycie niestandardowych siatek to widoczne na pierwszy rzut oka cechy nowej identyfikacji Mural Arts Philadelphia.

Prawdziwy ogień to jednak modyfikacje logo. J2 Design nie zamknęło się na jeden wzór i kilka kolorystyk logo, lecz pozwoliło na twórcze podejście do kwestii i już na etapie prezentacji logo, pokazało wariacje sygnetu, stworzone przez swoich pracowników. To swoiste zachęcenie do bawienia się formą logo, stwarza wiele możliwości, zwłaszcza gdy dodamy do tego fakt, że w ramach programu pracuje rocznie setka artystów, sprawia, że Mural Arts Philadelphia może dysponować wkrótce setkami wersji swojego logo. Wprawdzie to nic świeżego, gdyż wcześniej podobne zabiegi stosowało choćby Melbourne czy MTV, nawet sam sygnet jak bym już gdzieś widział, jednak połączenie dowolnie modyfikowalnego logo, ze środowiskiem artystycznym, to niepowtarzalna mieszanka.

Bardzo mi się podoba! Tyle w kwestii podsumowania. Na pewno będę śledził dalsze losy tego logo, a Was serdecznie zapraszam do komentowania tego znaku, czy na prawdę jest on taki dobry, czy potrzebny mi kubeł zimnej wody.

Gustaw Grochowski

Założyciel DesignAlley.pl, designer, freelancer, blogger, ex rugbysta. Od ponad dziesięciu lat związany z designem i projektowaniem. Aktualnie na etacie w korpo, w pięknym i słonecznym Gdańsku.